Dziwne czasy nastały…

Choć może nie tyle dziwne nastały, co wyewoluowały niektóre z pojęć. Na przykład krytyka zamieniła się w „krytykę”.

Drzewiej, jeśliś był w czymś umiarkowanie dobry, wiedzieli o tym rodzice, kumple ze szkoły i ewentualnie babcia, która nagrodziła Waryńskimi czy Dąbrowskimi. Z drugiej strony, jeśliś był głupi, wiedziało o tym również ww. wąskie grono. Ci najlepsi z najlepszych pojawiali się czasami na łamach gazet, w audycjach radiowych czy telewizyjnych a ich dokonania poddawane były pod ewentualną krytykę przez osoby, które częściej niż rzadziej miały na to „papiery”. Oczywiście „ekspertów” mieliśmy te same miliony, ich głos nie opuszczał jednak dużego pokoju. No, w momentach szczególnego wzburzenia niósł się przez kilka pięter żelbetu.

Teraz zaś mają tubę. Teraz bowiem, praktycznie każda nasza aktywność jest (lub może być, często wbrew naszej woli) udostępniona do oceny przez dziesiątki czy setki tysięcy ludzi. I te setki tysięcy (czy miliony) oceniają. Oczywiście na wszystkie działania ocenianego mając pomysł lepszy niż on sam. A ocenianemu zdarza się (z przyzwyczajenia) traktować gro tych głosów poważnie. Nie bacząc na fakt, iż w większości to manifest kompletnej bezradności i egzystencjalnej nieudolności anonimowego najczęściej przegrywa, którego jedynym życiowym sukcesem jest fakt, iż nie zmieścił się do Okna Życia.

Czas więc najwyższy odejść od powiedzenia biskupa Krasickiego: „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. Strach bowiem jest emocją a większość kloacznych „opinii”, wysrywanych z pogardą dla poprawnego języka, na darzenie ich jakimikolwiek emocjami nie zasługuje.

Rób zatem swoje (o ile nikomu i niczemu krzywdy nie czynisz) a na „krytykę” miej wyjebane.

Ściskam,
Mat

Zdjęcie autorstwa Aleksandr Burzinskij z Pexels

Jedna myśl na temat “Gdyby tylko Mistrz Ignacy miał Facebooka…

  1. Nie wiem czy jest życie na Marsie ale tu widać wraca.
    Choć wraca w atmosferze dość zagadkowej.
    Z jednej strony „napisane przez Przemek Zawada”. Z drugiej „Ściskam, Mat”.
    Z jednej strony opublikowane na dzień przed wyścigiem XC kobiet. Z drugiej strony porusza problemy nazwijmy to bardziej ogólne.
    Z jednej strony trudno się nie zgodzić. Z drugiej strony nie za bardzo wiadomo z czym się nie zgodzić bo chciałoby się zapytać „ale o co się rozchodzi?”.
    Z jednej strony co ja wiem o życiu ze sportowcem „pro”. Z drugiej strony myślę, że otwiera się dużo możliwości począwszy od butelki wina do kolacji i olewania liczenia kalorii.
    Tak czy owak gratulacje dla (hehe) konkubiny za całokształt, i miło, że jest tu życie.
    Milo jak jeszcze coś skrobniesz w temacie typu „jak leczyć kolarskie zdrapki”, „jak opierdolić ogóra” itp.
    Jeszcze ciekawiej jak skrobniesz kiedyś w temacie „jak podtrzymywać FTP będą świeżym ojcem i sypiając po 4,5h dziennie”.
    Tak czy owak. Fajnie, że coś się tu pojawiło.
    Pozdro dla Was.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s