Kurczę, brak mi talentu, by każdy przedmiot, który chciałbym Ci przedstawić, opisać w sposób, który spowoduje, że zaczniesz nadawać imiona poszczególnym śrubkom. Brak mi również odpowiednio giętkiego kręgosłupa moralnego, który sprawiłby, że próbowałbym Ci sprzedać jakiś badziew tylko dlatego, że chwilę wcześniej ktoś mi go w gratisie podesłał. Swoją doktrynę w kwestii tzw. „obiektywnych testów” z cyklu „Daj a zrobię ci dobrze” wyłożyłem tutaj. Nie będę się więc rozwodzić nad kolorem papierków do zawijania. Skupię się na zawartości, choćby nie wiem jak rzadka i brunatna czasami była.
Z drugiej jednak strony: wydałem już trochę pieniędzy na zakupy okołorowerowe. Własnych, ciężko zarobionych. Niejednokrotnie zaliczyłem przy tym grubą wtopę, częściej jednak trafiałem na przeróżne hiciki. Tymi właśnie doświadczeniami chciałbym się z Tobą podzielić. Po to, byś nie musiał wyważać otwartych drzwi (o ile stwierdzisz, że nasze gusta czy potrzeby są wystarczająco spójne).

Pamiętasz zapewne ze szkoły, że istnieje kilka kryteriów, którymi kierujemy się, dokonując decyzji zakupowych. Najistotniejszym zwykle jest cena. Często posługujemy się podówczas pojęciami typu „tanio” czy „drogo”. Ja nauczyłem się ich nie używać. No, nie nadużywać przynajmniej. Dla każdego z nas mają one bowiem inne punkty odniesienia.
Dla mnie najważniejszym kryterium zakupowym jest stosunek ceny do jakości produktu. Co więcej, hołduję w życiu maksymie: biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy. Wolę więc, gdy zaboli porządnie raz na parę lat niźli miałbym co chwilę przepychać się z Urzędem Celnym o wartość kolejnej paczki od majfrendów.
Zanim zaczniemy, jeszcze jedna drobna uwaga: wpisy „sprzętowe” pojawiać się tu będą w dwóch podkategoriach:
a) hity jakościowe w swojej klasie cenowej, czyli „bierz w ciemno, bo przeczytałem cały internet, by to znaleźć” oraz
b) subiektywne „testy” tego, co mi w ręce (lub pod nogę) wpadło, czyli zbiór moich emocji i odczuć, niekoniecznie pozytywnych.

No dobra, więc może do sedna po tym, przydługim nieco, wstępie?
Zaczniemy więc od Top 3 wśród zakupowych hicików ostatnich miesięcy (żeby nie było, że ja tylko hejt, bo to się dobrze klika). Tego typu wpisy postaram się prokurować regularnie, co parę miesięcy (w zależności od tego, co mnie swą jakością pozytywnie zaskoczy).
Na pierwszy ogień fruną więc:

Rękawiczki Rocker firmy Kross

IMG_2917

Tak, tej firmy Kross. Pewnie najbardziej ukochanej/znienawidzonej (niepotrzebne skreślić) wśród rodzimych kolarzy amatorów. I nie wiem, czy rzeczone rękawiczki nie są przypadkiem łyżką miodu w beczce dziegciu. Być może jest jednak na odwrót. Nie mnie to rozstrzygać – po prostu dotychczas nie korzystałem ze zbyt wielu wyrobów Krossa. Co nie oznacza, iż w najbliższej przyszłości nie zmienię owego stanu rzeczy. Jeśli tak się stanie – wiedz, że dam znać.
Wracając do rękawiczek: wiesz, co mnie najbardziej irytuje w zakupach odzieżowych? Nie, w sumie nie „irytuje”. Wkurwia raczej. To, że świeżo nabyte ciuchy fason zwykle trzymają do pierwszego prania. Potem już równia pochyła. A odzież rowerową piorę nader często. Zwykle jednak po kilku tygodniach wygląda jak plecy Janusza na Dżerbie – wszędzie pełno łuszczących się gumowań, odstających nitek, odprutych pasków i popękanych napisów. …ale nie Rockery Krossa. Przy nich się małe chińskie rączki naprawdę do roboty przyłożyły. Po kilkunastu (co najmniej) praniach nadal wyglądają jak nowe. Co więcej, dzięki nim (owym praniom), ulotniła się cecha, którą początkowo uznawałem za wadę (no, niedogodność raczej) – subiektywnie postrzegana, zbytnia sztywność stosunkowo grubego materiału. Wspomniana grubość wynika zaś wprost z faktu, że Rockery to rozwiązanie na niepogodę i niższe od optymalnych zakresy temperatur. Inaczej bym ich zresztą w ogóle nie używał – nauczyłem się, niezależnie od dystansu, jeździć na szosie bez jakichkolwiek rękawiczek. Produkt Krossa wpadł mi ręce, gdyż potrzebowałem rozwiązania na temperatury w zakresie 7-15 stopni Celsjusza. I w takowych właśnie idealnie się sprawdzają. Poniżej tego poziomu zwykle używam ochrony z neoprenu. Na moje oko zresztą, większość wierzchniej strony Rockerów wykonana jest z tego materiału (o grubości około jednego milimetra). Reszta wyrobu to również ropa: sztywny materiał a’la membrana oraz, od wewnątrz, syntetyczna skóra, która coś nie bardzo chce się przecierać.  😉
Opisywane przeze mnie Krossy mają jeszcze jedną zaletę – mało na nich Krossa.  😉
A jeśli już jest, pozostaje zupełnie niewidoczny (w wersji czarno-czarnej, czyli jedynie słusznej), dzięki czemu rękawiczki pasują do stylówki w każdym niemalże zestawieniu kolorystycznym.
Na koniec cena. Oficjalnie krzyczą 99.99 zł, ale bez problemu znajdziesz za 79.99 zł (Ty już wiesz, gdzie). Ode mnie kciuk w górę (taki z panelem do wycierania gluta)!

Kask Bolle The One Road Standard

Z kaskami też mam problem – zwykle wyglądam w nich jak muchomor. Taki kształt łba i nic na to nie poradzę. Ciężko mi więc dobrać orzech, w którym nie wstyd wyjść z domu. …i z produktem Bolle też się nie do końca udało. 😉

_54A3977-100

No hita nie ma, nie? Trochę jak aero-nocnik, ale w zgodzie z ostatnią modą (vide: Bontrager Ballista czy S-Works Evade). Ale, ale… Zaraz zaczną się różnice. …a szalka zacznie się przechylać na korzyść Bolle. Kask Bontragera kosztuje wyjściowo 849 zł. S-Works pozbawi Cię tysia. A Bolle? 539 zł (a jeszcze niedawno widziałem je na stronie oficjalnego polskiego dystrybutora na wyprzedaży, z trójką z przodu). To pierwsze primo. Dalej jest tylko weselej. W odróżnieniu od wielu wyrobów konkurencji, opisywany hełm wcale nie musi jak hełm wyglądać. Wystarczy pozbyć się jednego lub obu paneli, które zasłaniają większość wlotów powietrza. Wtedy całość optycznie staje się, dla mnie, bardziej zjadliwa:

17862550_10202853592777059_2866941447987236110_n

Zauważ więc, iż możesz mieć w ręku kask, który da Ci możliwość żonglerki parametrami: aero vs chłodzenie czerepu.
A to nadal nie wszystkie wodotryski. W zestawie otrzymasz dwie wkładki: zwykłą, na cieplejsze dni oraz „myckę pazia”, która skutecznie chroni również uszy w niższych temperaturach (nie, nie wrzucę zdjęcia w niej). To wciąż nie koniec udogodnień. Tym, którym zależy na widoczności na drodze, z pewnością spodoba się czerwona lampka (!), którą można, w prosty sposób, umieścić z tyłu kasku. Kompletu zaś dopełniają: „emtebowy” daszek; zmyślny „parking” na oksy oraz coś dla geeków, czyli kod QR, do umieszczenia na ściance kasku, potencjalnie ułatwiający pierwszą pomoc w razie wypadku (oczywiście po rejestracji i wprowadzeniu wymaganych w tym celu danych na stronie Bolle).

Schermata-2015-10-07-alle-17.08.10
Całość jest nader starannie wykonana: posiada miękkie paski, które nie powodują podrażnień skóry, dobrze spasowane elementy, precyzyjne lakierowanie oraz dokładną regulację. The One jest również przyzwoicie lekki (jak na kask aero czy też semi-aero). Mój egzemplarz waży 272 gramy.
Za wyprzedażowe trzystacośtam brałbym w ciemno. (Chociaż swój dostałem za darmo – wiesz: team, sponsoring itd.)  😉

Masaż sportowy

Gdziekolwiek. A raczej: u kogokolwiek, kto pracuje ze sportowcami. Najlepiej zawodowymi (podpowiedź: piłkarze się nie liczą). Ja najczęściej trafiam na stół do Pawła lub Patryka z Centrum Rehabilitacji Sportowej w Jeleniej Górze. To najlepiej wydane siedemdziesiąt złotych za godzinę. Kropka.
Jeśli kiedykolwiek korzystałeś z pomocy znającego swój fach masażysty sportowego, wiesz o czym piszę. Jeśli nie – MUSISZ! Choć raz. Ja zwykle wpadam do któregoś z chłopaków po ciężkim bloku treningowym, w czwartek wieczorem, czyli półtorej doby przed wyścigiem. To, w moim przypadku, wystarczająca ilość czasu, by nogi doszły do siebie. A mają po czym. Wiesz, w jaki sposób poznać, że trafiłeś do dobrego masażysty? Po treści Waszego dialogu. Jeśli w trakcie zabiegu wygląda on tak:
Patryk lub Paweł: Jak się czujesz?
Ja: (pomiędzy okrzykami bólu) A jebnąć Ci?
znaczy to, że jesteś w dobrych rękach.
Jeśli nie poczułeś powięzi odklejającej się od mięśnia i poszczególnych taśm mięśni odklejających się od siebie – nie poczułeś jeszcze w życiu nic.  😉
To naprawdę działa cuda. Szczególnie, gdy czujesz zabite, betonowe nogi.
Zaufaj mi: masaż sportowy to jeden z kluczowych elementów dojścia do i utrzymania optymalnej dyspozycji. Zauważ jednak, iż celowo używam określenia „sportowy”. Z głaskaniem spotykanym na zabiegach w centrach spa ma on bowiem tyle wspólnego co krzesło, na którym siedzisz z tym elektrycznym.

Tyle w pierwszym odcinku. Kolejny, gdy już sobie zdążę potestować to, co sobie nowego pokupuję/pokupowałem.

PS Spodobało się? Udostępnij, skomentuj i/lub „polub” fanpage na FB. Dziękuję.

12 myśli na temat “Jakościowe Top 3, S01E01

  1. Przepraszam… Ja tu z reklamacją…
    Obiecano mi tu, że się dowiem co i jak jeść w trakcie… I nadal nie wiem… I popierdalam głodny 😁😉😉

  2. Thanks for your response. I’m OK with the price 1800USD and the condition of the Bike and i will be paying through PayPal(www.paypal.com) i will be adding the 3.9% PayPal surcharge to the total amount i will be paying you.. So i will be paying directly into your PayPal account without any delay, and i hope you have a PayPal account and if not you can easily create your PayPal account on their website at http://www.paypal.com and send me your PayPal email for the payment and here is my details below to show you that am seriously interested in your item

    Name: Clifford Walsh
    Address:4619 Fall Creek Rd
    City:Chattanooga
    State:Tennessee
    Zipcode:37416
    Country:USA

    So kindly get back to me with your PayPal details like this below

    Full Name:
    PayPal Email:
    Item Name:
    Phone Number:

    As soon as i receive this details from you, i will proceed with the payment immediately and i have already arrange for a private shipping agents that will come for the pick up of the item at your house door step and they will take care of the picking up document including the full information to pick up the item at your house door step. So I will need your home address as soon as the payment is made to you..

    Thanks.

  3. u mnie był to Clifford z Tennesee, doszliśmy razem do tego momentu, po którym stwierdziłem, że dalej już nic ciekawego się nie dowiem 😉

    Thanks for your response. I’m OK with the price 1800USD and the condition of the Bike and i will be paying through PayPal(www.paypal.com) i will be adding the 3.9% PayPal surcharge to the total amount i will be paying you.. So i will be paying directly into your PayPal account without any delay, and i hope you have a PayPal account and if not you can easily create your PayPal account on their website at http://www.paypal.com and send me your PayPal email for the payment and here is my details below to show you that am seriously interested in your item

    Name: Clifford Walsh
    Address:4619 Fall Creek Rd
    City:Chattanooga
    State:Tennessee
    Zipcode:37416
    Country:USA

    So kindly get back to me with your PayPal details like this below

    Full Name:
    PayPal Email:
    Item Name:
    Phone Number:

    As soon as i receive this details from you, i will proceed with the payment immediately and i have already arrange for a private shipping agents that will come for the pick up of the item at your house door step and they will take care of the picking up document including the full information to pick up the item at your house door step. So I will need your home address as soon as the payment is made to you..

    Thanks.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s