Jak wiesz, jak ognia unikam tematów, które dzielą. Nie wiesz jednak, że i w życiu prywatnym niezmiernie rzadko się na nie wypowiadam. Tylko najbliżsi znają mój stosunek do religii, szczepionek, uchodźców, gejów, tęczy, dzików czy serduszek WOŚP. Dziś jednak złamię zasadę. Nie, nie znaczy to jednak, iż zaczniemy dyskusję na któryś z powyższych tematów. Dziś napiszę Ci, dlaczego dyskutować nie będziemy. I po raz pierwszy świadomie spróbuję do czegoś namówić: do tego, byś umiał/-a odpuścić.

Internet to bezmiar. Zarówno wiedzy jak i głupoty. Każdy z wymienionych przeze mnie powyżej „gorących” tematów (plus plejada kolejnych – dobrze wiesz, które mam na myśli) jest katalizatorem „wymian opinii”, które zwykle są niczym innym jak bezmyślną napierdalanką ad personam. Dlaczego? Dlatego, że jeszcze nigdy, nikt, nikogo w internecie nie przekonał do zmiany opinii w kwestii ważkiej. Przyjmij to więc jako aksjomat. I odpuść. Każda tego typu kłótnia to strata energii. I nakręcanie spiralki. Świata nie zmienisz. Ba, nie zmienisz nawet tego, w jaki sposób Twój sąsiad ów świat postrzega. Przyjmij więc do wiadomości, że się różnimy (i różnić zawsze będziemy). Pochodzeniem, wykształceniem, wychowaniem, systemem wartości, przeżytymi w dzieciństwie traumami itd. Zrozum, że przekonania Twojego internetowego adwersarza są tak głęboko ukorzenione w jego systemie wartości, jak Twoje w Twoim. Zmienił(a)byś swoje pod wpływem argumentacji „tego internetowego trolla”? Tego „kodomity” czy „pisdzielca”? No właśnie. Dlatego proszę Cię: odpuść.

Jeśli jednak nie jest to wystarczająco przekonująca argumentacja, odpuść z innego powodu. Z tego, który zwykle w istocie stoi za owymi napierdalankami. Bo tak naprawdę zwykle nie jest to chęć „przekonania interlokutora do własnego zdania”. „Nawrócenia go” czy „otwarcia mu oczu”. Najczęściej chcemy mu tak po prostu werbalnie przyjebać. Czystą żółcią, prosto z wątroby. Dopiec do żywego. Tylko widzisz, to nie jest najlepsza metoda, by kogoś do szewskiej pasji doprowadzić. Nic nie gotuje krwi tak, jak bycie ignorowanym. Serio. Dlatego, ponownie: odpuść. Nie komentuj, nie udostępniaj, nie obrażaj, nie drwij. Nie reaguj. Uwierz, że milczenie jest równie potężnym orężem, co słowo. Ba, często potężniejszym.

Nie zrozum mnie jednak opacznie. „Milczenie” to nie „brak własnego zdania”. Miej je. Czytaj, analizuj, poszukuj źródeł informacji (zamiast zniekształconego przekazu, serwowanego przez media po obu stronach sporu). Jak melodeklamuje jeden z bardziej rezolutnych i inteligentnych twórców ostatnich lat (pan Adam Bogumił Zieliński): miej wątpliwość!

„Milczeć” nie oznacza również: „nie mieć głosu”. Bo masz go. I użyj wtedy, gdy jest ważny – w dzień wyborów. Zgodnie z sumieniem, wartościami, które wyznajesz i z poszanowaniem tego, że żyjący obok mają prawo mieć odmienne zdanie.
A dziś? Dziś często przewija się zwrot „Brak słów”. No właśnie. Skoro ich brak – zamilknijmy. Tego potrzebujemy najbardziej.

EDIT: Czuję się poniekąd wywołany do tablicy niektórymi z reakcji na wczorajszy wpis. Myślę, że się po prostu nie do końca poprawnie zrozumieliśmy. Spieszę więc z wyjaśnieniami.

Kontrargumenty, które mam na myśli mają jeden wspólny mianownik. Dobrze oddaje go (przewijający się w komentarzach) cytat z Burke’a: „Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.”

Sęk w tym, że ja się z nim… zgadzam w pełnej rozciągłości. Sytuacja, którą ów cytat opisuje dotyczy jednak reakcji. Zakłada więc, że będziemy mieli na co reagować. Że to „my” odpuścimy a „oni” będą dalej napierdalać (jakkolwiek by „nas” i „ich” nie definiować). Zauważ jednak, iż w tekście proszę, by obie strony umilkły. Tak, by nie było na co reagować.

…i nie pisz mi proszę: „my potrafimy, oni nie” – pogłębiasz w ten sposób podziały, o których pisałem. „Oni” też potrafią. Muszą tylko zechcieć. Tak jak i „my”.

Jeszcze raz: nie chodzi mi o to, byśmy przestali reagować na zło i nienawiść. Chodzi mi o to, by je kompletnie wyrugować je z dyskursu, po obu jego stronach.

18 myśli na temat “Odpuść

  1. Czyli zostać „”milczącą więkdzością’ wtedy gdy skraj ości wylewają swój jad?
    Pozwolić by oczywiście sprzeczne z nauką tzw” odkrycia” były dominującymi w dyskusjach?
    Nie zwiększać szans tym którzy szukają alternatywy dla głoszonych fałszywych idei?
    Bardzo szkodliwa propozycja.
    Reagujmy spokojnie ale nie cafajmy się przed głoszącymi szkodliwe bzdury.

  2. nie popieram. Milczenie jest generalnie przyjmowane jako „aprobata”. Internetowa debata nie zmieni punktu widzenia osob ktore je prowadza ale tez nie to ma na celu. Dobra debata ma na celu zmienienie punktu widzenia ludzi ktorzy stoja z boku i tej debacie sie przygladaja.

  3. Najwięcej nienawiści sieją „komentarze” według mnie. Zauważyłam, że wiele serwisów news zaczyna wyłączać możliwość komentowania, w szczególności pod artykułami politycznymi. Rozumiem, że kiedyś komentarze to był sposób zachęcenia ludzi do dzielenia się spostrzeżeniami, dzisiaj można swobodnie przyjąć, że tak nie jest. Można zastąpić to „listami do redakcji”, zakładam, że jeżeli ktoś faktycznie ma coś interesującego do powiedzenia, wtedy na taką formę się zdecyduje. Odpadnie cała grupa: „Zgadzam się”, „Pierwszy” lub „%($$#/(„. Co ciekawsze listy można później publikować.

  4. Milczenie czasem może oznaczać aprobatę. Czasem jednak obojętność, neutralność . A jak pisał Dante: „Najmroczniejsze czeluści piekieł są zarezerwowane dla tych, którzy zachowali neutralność w dobie kryzysu moralnego”. Nie, nie czytałem całej „Boskiej…” Ale cytat mi się podoba!

  5. Bardzo mądry i w moim odczuciu oczywisty wpis – szkoda że nie dla wszystkich!
    Ja z kolei mam troszkę żal do niektórych portali że pod – z założenia burzliwym tematem – jest możliwość komentowania. Z wielkim smutkiem stwierdzić muszę że skończyły się czasy kiedy ludzie komentowali coś z własnej potrzeby. Teraz najczęściej robią to z „powodu” jaki ty opisałeś. O ile można nazwać to powodem.

    Potrzebne są dziesiątki lat aby z ludzi wypłukać nieuzasadnioną nienawiść.

  6. Nie zgadzam się. Owszem, często nie warto dyskutować z trollami i zakutymi głowami, natomiast absolutnie się nie zgadzam, że lepiej jest milczeć i nie odzywać się wcale. Dowiodły tego choćby takie akcje jak metoo i ujawnianie różnych ciemnych sprawek przedstawicieli kościoła.
    Nie zdobędziemy sobie szacunku, gdy będziemy cicho i pokornie znosić, gdy ktoś nas wyzywa, opluwa i poniża. Nie zmienimy niczego, jeśli nie zaprotestujemy przeciwko krzykom pełnym ksenofobii, rasizmu czy szowinizmu. Nie warto iść na noże, ale warto się odezwać PRZECIW, choćby dlatego, żeby ci, których opinii nie podzielamy, nie byli przekonani, że zachowują się prawidłowo i wszyscy inni są z nimi.
    Nie pamiętam żadnego przypadku z historii, żeby ktoś cokolwiek wygrał lub zmienił milczeniem. Bodaj każda zmiana zaczęła się od tego, że w końcu ktoś głośno powiedział: DOŚĆ, a za słowami poszły działania. Bo żeby działać skutecznie, trzeba ludzi przekonać, a przekonuje się najpierw słowem.

    Oraz – mówisz, że nie znasz nikogo, kto by zmienił zdanie pod wpływem internetowych dyskusji – otóż ja zmieniłam, poszerzyłam horyzonty w wielu sprawach i doprecyzowałam sobie poglądy. Być może sama nie przekonam nikogo, z pewnością nie jednym komentarzem, to nie jest takie proste. Ale nie posuwałabym się do kategorycznych stwierdzeń, że *nikt nigdy*, bo właściwie skąd to wiesz?
    Jak zauważyli już inni komentujący: „milczenie wyraża zgodę”. Ludzie, którzy chcą się przeciwstawić złu, potrzebują wiedzieć, że mają poparcie. Nawet w internecie.

    1. Chyba nigdy nie słyszałaś o Mahatmie Gandhi, bo tak byś nie pisała! Załączę tylko jeden cytat: „Oko za oko uczyni tylko cały świat ślepym.”

  7. Zabrakło w Twoim wpisie tylko jednego. Trzeba umieć odróżnić dyskusję od tej, jak to określiłeś „nap****lanki”. Dyskusja z definicji polega na POSZANOWANIU drugiej strony! I jeśli mówimy o dyskusji, to tam KULTURALNIE można się spierać na ARGUMENTY. Ale tam, gdzie słyszysz „ty pisiorze”, czy „ty peowcu”, albo gdy w telewizji reżimowej (słynna już kurwizja – skrót od telewizji kurskiego) ciągle słyszysz nagonkę np, ostatnio na Owsiaka, a wcześniej na innych ludzi – jak za czasów komunizmu, to krew człowiekowi buzuje z jednej strony, a z drugiej ma miejsce tzw. pranie mózgów. Gdzie te niedawne (!!!) czasy, gdy 3 telewizje rywalizowały między sobą która będzie bardziej OBIEKTYWNA???
    Taka polityka jedynie nieomylnej partii rządzącej powoduje, że Polska się antagonizuje na tych „po praniu mózgu” i tych „jedynych nieomylnych”.
    Sam ostatnio od własnej matki słyszałem, że zabrania MOJEMU SYNOWI iść na wolontariat do WOŚP, bo ojciec Owsiaka był milicjantem i pałował niewinnych ludzi, a sam Owsiak ma ogromne mieszkanie i tyle lat żyje z odsetek za WOŚP!!!
    I jak tu żyć? Jak żyć Panie???

  8. Tylko „wyrugowanie z dyskursu (…) zła i nienawiści” nie spowoduje jego zniknięcia z rzeczywistości. Proponujesz rozwiązanie typu – „mamy realny problem, przestańmy o nim dyskutować to sam zniknie”. Według mnie jeżeli są sprawy społeczne, których ocena moralna jest jednoznacznie zła to każda osoba (a zwłaszcza publiczna – bo ma dużo „większe zasięgi”) ma obowiązek o tym mówić i krytykować taki stan rzeczy.

    Niestety mam wrażenie, że dużo osób woli siedzieć cicho, bo to jest wygodniejsze, bezpieczniejsze czy budzi mniej kontrowersji. Warto pamiętać, że ludzie będący po drugiej stronie często nie mają takich dylematów, a kontrowersja i wywoływanie sporów motywuje ich do działania. Efekt tego jest taki, że Twoja bierność i brak krytyki pośrednio przyczynia się do rozpowszechniania tego „zła i nienawiści” w naszej rzeczywistości.

    Warto to przemyśleć i wyjść poza swoją strefę komfortu!

    1. Tak jak sam piszesz odpuszczać należy kłótnie na te tematy, natomiast nigdy nie należy odpuszczać merytorycznych dyskusji czy wyrażania własnej opinii!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s