W komentarzach i wiadomościach prywatnych często zadajecie pytania o to, co powinniście zmienić w rowerze, by jeździł szybciej niż dotychczas. Ano nic nie powinniście. A i ja nie zamierzam Wam w tej kwestii doradzać, gdyż nic mi do Waszych pieniędzy. Mogę sobie ewentualnie podeliberować na temat moich doświadczeń i lepiej czy gorzej wydanych, przeze mnie, dutków.
Bo wiecie jak to jest z wydatkami na nowy/nowszy sprzęt. Z reguły go nie potrzebujemy – stary zwykle działa nader przyzwoicie. Problem pojawia się w momencie, gdy tego nowego spróbujemy. Ciężko wtedy wrócić do wersji mniej wygodnej, nieco cięższej czy  odrobinę mniej estetycznej. Mimo że do tej pory sprawowała się celująco.

Od czego więc dziś zacząłbym usprawnienia? Załóżmy, że nie rozważamy wymiany całego roweru. O tym, jaki bicykl, moim zdaniem, wybrać należy pisałem bowiem tutaj. Dziś skupimy się zatem na poszczególnych jego komponentach. Zanim jednak zacznę, jeszcze jedna drobna uwaga: jestem zwolennikiem zauważalnych zmian, niekoniecznie metody kaizen. Tych drobnych z reguły po prostu nie daje się zauważyć. Zamiast więc comiesięcznych dylematów „Dało to coś czy nie?” wolę sobie co kilka lat zafundować porządne „Ło jo jebie…”  😉

Do rzeczy więc. Przyjmuję dwa założenia: a) wywód mój dotyczy potencjalnych usprawnień w przyzwoitej szosie – od 105 w górę, na w miarę współczesnej ramie; b) wydaję SWOJE pieniądze, w oparciu o WŁASNE doświadczenia.

Najlepiej wydane pieniądze? Według mnie: bikefitting. Wiem, wiem – kolarze latami jeździli bez niego i jakoś wychodziło. Latami jeździli też na obręczach z drewna. Stawką nie tylko Twoje zdrowie (plecy,  kolana, szyja itd.) ale i „wydajność” całego układu jeździec/rumak. W dalszym ciągu daje się, na ten przykład, spotkać amatorów kręcących „na kaczkę”. A było w szkole o wektorach, nie?

Drugi w kolejności wydatek – komputer pokładowy, zwany potocznie „garminem” (z nimi trochę jak z walkmanem: niezależnie od rzeczywistego producenta, wszystkie mają jedną nazwę). 😉 Różnią się od siebie oczywiście ceną i dostępnymi funkcjami. Wystarczająco dobre urządzenie „w używce” (np. Mio 105) dostaniesz za 250 złotych polskich. Ta półka sprzętu da sobie radę z zapisem tętna (konieczność!), śladu GPS ale i danych z miernika mocy. Czy warto iść półkę wyżej? Tak, jeśli często jeździsz w nieznane. Dokładne mapy bywają nieocenioną pomocą. Używanego Garmina Edge 800 trafisz za 500-600 peelenów. Swoją drogą, to model, którego używam od niemalże sześciu lat. I nie wydaje mi się, by miał go zbyt szybko wymieniać.

Po zoptymalizowaniu pozycji oraz opomiarowaniu pompki, czas na pierwszy upgrade w komponentach. Do wymiany pójdą zatem koła. To jedna z niewielu modyfikacji, których efekt naprawdę daje się zauważyć. Oczywiście, o ile wymieniasz dwuipółkilogramowe alu na stożki z węgla. Które koła wybrać? Odpowiedź jest jedynie z pozoru skomplikowana. Dość dobrze tę kwestię ujmuje poniższa (autentyczna!) rozmowa:
„- X, jakie stożki  mam kupić?
– Lightweighty.
– Ochujałeś!? Tyle koła za koła!?
– To jaki masz budżet?
– Tak maks cztery tysiące.
– To jakiekolwiek.”
No już, już. Nie bulwersuj się tak. Tu wcale nie chodzi o to, że wszystko, co nie Lightweight, to badziew. Wręcz przeciwnie, morał z tej opowiastki jest następujący: jeśli Cię stać, wybierz najlepszy możliwy zestaw (nie twierdzę też oczywiście, że Lightweight robi najlepsze koła na świecie – jeśli nie, są na pewno „w okolicy”). Jeśli natomiast krępują Cię ograniczenia budżetowe lub moralne – wystarczą przyzwoite „tajwańczyki”,  zaplecione przez któregoś z polskich magików. Zestawowi Flyxii na Bitexach naprawdę niewiele można zarzucić. A różnicy pomiędzy nimi (2000 zł) a Lightweightami (20000 zł) i tak większość z nas nie odczuje. Serio. Po przesiadce z alu, którekolwiek z nich, to jednak przełom.

Co dalej? Pomiar mocy. Tak, tak – nie dotykałbym na razie innych części składowych roweru. Zmiana kokpitu, sztycy, siodła, czy nawet elementów napędu nie dała mi tyle, ile możliwość treningu „na mocy”. To jedna z tych niepotrzebnych rzeczy, bez których nie możesz się obejść, gdy ich już spróbujesz. Ile trzeba na ową fanaberię przeznaczyć? Koło z PowerTapem dostaniecie już od ok. 2000 złotych. Moim zdaniem warto. Górną granicę wyznacza SRM – to wydatek grubo powyżej „dychy”.

Skoro zaś jesteśmy przy „niepotrzebnych rzeczach, bez których żyć nie można” – ostatnia modyfikacja: elektronika. Uwierz mi, nie potrzebujesz Di2, EPS czy eTapa. Są drogie i nie mają nic wspólnego z „value for money”. Ale ożeż ty, orzeszku… JAK TO DZIAŁA… Masełko. No dobra, tak działają Di2 i EPS (EPS odrobinę szybszy i nieco bardziej płynny). eTap brzmi i funkcjonuje z gracją wiadra kamieni w betoniarce.

…i to by w sumie było na tyle. Pozostałe zmiany to, według mnie, jedynie kosmetyka. Estetyka.

A co z „tarczówkami”, na przykład, zapytasz?

Jak wyżej. No nie. Brzydkie to. Nie pasuje mi do szosy. I tyle w temacie.

Jest jednak jeszcze jeden aspekt, który muszę poruszyć. Odpowiednie zaadresowanie owej kwestii powoduje, że moje rowery może nie jeżdżą szybciej, ale i z pewnością nie jeżdżą wolniej. Poszukaj dobrego mechanika. Kogoś, kto pozna Twój rower i będzie w stanie doprowadzić go do niemalże fabrycznej kondycji za każdym razem, gdy mu go powierzysz. Tego się akurat przecenić nie da. Czy wiesz, na przykład, że dzięki samej dbałości o stan napędu możesz zaoszczędzić około 30 watów? Obejrzyj ten materiał:

…a koniec końców, i tak przede wszystkim staram się usprawnić maszynownię, która ten rower próbuje rozpędzić.

PS Spodobało się? Udostępnij, skomentuj i/lub „polub” fanpage na FB. Dziękuję.

17 myśli na temat “Miliony monet

  1. Z tarczami w szosie to akurat, mój kolega świetnie to powiedział Cytuję: „jeżeli mieszkasz w górach, lubisz jeździć w pojedynkę, nie ścigasz się w peletonach i nie pojawiasz na ustawkach, to kup sobie szosę na tarczach – dla komfortu i bezpieczeństwa” Koniec cytatu. Różnica jednak jest. Ekipa moich kolegów pojechała do Rumunii – 7 rowerów z czego jeden na tarczy. To, co ten na tarczach (koło szerokość 27mm)wyczyniał na zjazdach , to było istne szaleństwo – i to hamowanie dwoma palcami. 🙂

  2. Di2, nie mam, ale spróbowałem. Dżizaskurwajapierdole, wiem, że będę je mieć (problem w tym, że chciałbym na każdym łowerze, a tak się nie da, więc dopóki będzie więcej niż jeden, to pozostaną linki).
    „Łojajebię co dwa, maks trzy lata”. Ale nie ma opcji, zawsze musi być na korbie karbą FSA (bo mie się podoba). 😉

  3. Z tymi tarczówkami to mam trochę mieszane uczucia. Akurat wizualnie wcale mi nie przeszkadzają, problem w moim odczuciu jest inny. Po pierwsze, więcej z tym roboty jeśli chodzi o serwisowanie (a ja wszystko robię w rowerze sam, z tarczami nie mam doświadczeń), po drugie, rower cięższy przez nie 🙂 Z jeszcze innej strony – jednak hamowanie nieporównywalne. Ot, kwadratura koła i nie wiadomo, co brać.
    Natomiast co do aspektów wizualnych, to jeżeli rower jest dobrze zaprojektowany, to może wyglądać ładnie również z tarczami.
    Co do pomiaru mocy – mam nadzieję, że już wkrótce ceny zaczną być bardziej sensowne. Jest kilka inicjatyw idących w dobrym kierunku (np. Team ZWATT), ale to wciąż nie to.

  4. w temacie kół. Ja, z racji raczej ograniczonego budzetu, zainwestowalem w takie oto alusy https://dandyhorsestore.com/pl/p/Dandy-Horse-C200/95 i daja rade jak na jezdzenie po 200km/tyd. a i mniej bolalo jak podczas masowego scigania w Lesznie, „kolega” gmerajac w bidonie polożyl polowe grupki, a inny „kolega” raczyl sie po tych moich kolach(i troche po mnie) przejechac.
    Czesto nie warto wydac niepotrzebnie duzo po to, zeby na ustawce koledzy mieli niepotrzebne stymulacje wzrokowo-sercowe 🙂 Mozna wydac mniej, mniej spektakularnie, a i tak przełozy sie to na troche Watt’ow również.

  5. W najwyższym wypuście tarmaca mam di2 9000. Działa. Tzn. zasadniczo działa. Czyli wtedy, kiedy jest z korbą BB30. Wyjeżdżałem nad Gardę, założyłem kompakt (wiem, niemęskie ;)) do kompletu grupy, czyli shimano. Di2 przestało działać. Z największej zębatki zrzucało na dół, mimo krańcowego ustawienia regulacji. Po telefonie do speca i do shimano dowiedziałem się, że nie jeździ się z przekoszonym łańcuchem. Oczywiście podziękowałem z oświecenie i założyłem na powrót męską korbę BB30. W takim samym rowerze kolega nie miał najmniejszego problemu z taką samą konfiguracją i ustawieniem DA9K w wersji mechanicznej. 😉
    Lepsze jest wrogiem dobrego.

  6. Użytkujesz koła ze sklepu/manufaktury, do której link wrzuciłeś (FLYXII)? Jak jest z ich trwałością/jakością? Wyglądają na tanie jak na koła karbonowe. Sam szukam na wyprzedażach kół do mojej budżetowej szosy, która obecnie jeździ na ponad 2 kilogramowych alu 🙂

    1. Cześć,

      nie, ale to jedna z tajwańskich marek, o których słyszy/czyta się pochlebne opinie. Ja sam pewnie szedłbym w jakieś Vinci, No Limited, Dandy Horse czy Tokyo Wheels lub Planet X.

  7. Siemaneczko,
    trochę wiedziałem, że po dzisiejszej lekturze może być jakby kapke smutno. Smutno ? No może nie ale tak jakoś…
    Krótko mówiąc tam gdzie u niektórych zaczyna się „budżet” (podkreślę – zaczyna się), dla innych to dosłownie nieosiągalne szczyty !!! ŻYCIE !!!
    Ale, który akapit przeczytałem dwa razy ? I który przeczytam sobie jeszcze parę ? Owszem, ostatni !!!

    A ponieważ zdaje sie, że w zamierzeniu autora, jak i po lekturze komentarzy, spotykamy sie tu wszyscy ze swojego puntu widzenia dodam jeszcze….portki i koszulka. Też potrafi kosztować nie ? I teraz banan u mnie. Tak, happy !!! Tak, pod każdym względem dobrze wydane diengi.

    Pzdr dla Wszystkich 🙂

  8. Tarcze w szosie (pomijając jakość hamowania) mają też spore uzasadnienie ekonomiczne. Przy drogich kołach – pożyją one znacznie dłużej z tarczami niż z hamowaniem obręczowym, szczególnie jeśli chodzi o koła w pełni karbonowe. Czasem wystarczy jeden kamyczek, który wpadnie pod klocek hamulcowy – i może być po kołach, przegrzać je też się da, Ja załatwiłem tak dobrej klasy koło na długim zjeździe z Hochtoru.

  9. Jest jeszcze jedna zaleta tarczówek. Jak się wyrżniesz i rozcentrujesz koło, na ósemczce na tarczach da się ukończyć zabawę (sprawdzone). Na zwykłych #niedasie (też sprawdzone). Wiem, lepiej się nie wyrżnąć, ale… no właśnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s