Kilka miesięcy temu, w pierwszym wpisie ustaliliśmy, że w większość odmian amatorskiego ścigania jestem cienki jak dupa węża. Ustaliliśmy również, że gram tylko w to, w co mogę wygrać. Jak się okazuje, to jedynie z pozoru wykluczające się założenia. Receptą jest oczywiście odpowiedni dobór imprez. Siedzę zatem i ogarniam przedstartowe noclegi na sezon 2018.

W moim przypadku sprawa jest mało skomplikowana. Nie ścigam się tam, gdzie ładnie. Ścigam się tam, gdzie łatwo. Tego „ładnie” i tak nie byłbym w stanie docenić – jedyne, co widzę w trakcie wyścigu w górach to: ciemne plamy, przednie koło i zady tych, którzy mnie wyprzedzają. A gdzie jest „łatwo”? Tam, gdzie długo i płasko. Sprawdzone. Dużo prościej jest nauczyć się trzymać mocne, równe tempo przez siedem godzin, niż próbować wytrzymać wycieczki w czerwone (ba, bordowe!), które fundują konie na krótszych dystansach. Istnieje również dodatkowy bonus – im więcej kilometrów do przejechania, tym mniej konkurentów na starcie.  😉
Idę na łatwiznę? Tak. Ścigam się w ogórkach? Jasne.
Tylko która z amatorskich gonek ogórem nie jest? Na mecie każdej z nich czeka taki sam kawałek plastiku. Co z tego, że sołtys lepiej ubrany i balonów więcej? To taka sama zabawa w ściganie jak tydzień później, dwie wioski dalej.
Wiem, wiem – mamy pięciu czy siedmiu asów, którzy będą Ci tłumaczyć, że ścigać należy się tam i tylko tam, gdzie i oni będą. Mają prawo tak twierdzić. A Ty masz prawo mieć to w dupie. I robić to, co sprawia Ci najwięcej frajdy.

Ja swojej ponownie poszukam w cyklu Supermaratonów (EDIT: lub podobnym – errata na końcu wpisu), czyli w Pucharze Polski Amatorów w Maratonach Szosowych. Dlaczego tam? Bo tam potrafię coś wygrać. Proste. Pasuje mi dystans (zwykle ponad dwieście kilometrów), pasuje mi tempo (okolice 40 km/h), pasują mi ludzie (no, z dwoma wyjątkami ;). Atmosfera znacząco różni się od tej, którą znam z wyścigów masters – relację z wnętrza peletonu dałoby się niejednokrotnie puścić przed 22:00. Najczęściej zresztą to ja najgłośniej drę japę.  😉
Cała impreza to zwykle jeden wielki piknik. Wiesz, taki z białą kiełbą z wody, robiącą za posiłek regeneracyjny i ciastami od Koła Gospodyń Wiejskich.
Nader doceniam również stosowany tamże system startu w niewielkich (około piętnastoosobowych) grupach. Bo ja NIENAWIDZĘ masowych imprez (ot, przywara mizantropa). Piana na ustach, śmierć i zniszczenie w oczach każdego spośród tysięcy chłopa stojących wraz z Tobą w sektorze. Brrrrrr… Pierwsze dzwony jeszcze przed przejazdem przez pomiar czasu na kresce. Kolejne na pierwszym winklu. Kości mi się zwykle ładnie zrastają. Karbon się jeszcze nie zrósł.

Co oprócz PP w Maratonach Szosowych? Jest plan, by się spróbować w trajtlonie. Ale nie, nieeee… To nie tak, jak myślisz. Biegam mniej więcej tyle, ile pływam. A nie pływam w ogóle. Pozostaje więc rower. I udział w sztafecie. Organizują od czasu do czasu zawody takowych na dystansie „pełnego ajronmena”. 180 km na rowerze? Sounds like fun.
Tutaj mała dygresja: w przygotowaniach pomoże mi guru polskich bikefitterów, czyli Jarek Dymek z krakowskiego Veloartu. Opiszę więc, jakich zmian dokonać w zwykłym rowerze szosowym, by zmaksymalizować zysk aero wynikający z optymalizacji pozycji.

Tyle ze wstępnych planów startowych. Coś tam pewnie jeszcze wskoczy. No i tradycyjnie wybiorę się z kumplami na umieranie w wysokich górach. W tym roku Szwajcaria i/lub Dolomity. Będzie o czym pisać.

Wspominałem, że właśnie ogarniam przedstartowe noclegi, na koniec zatem „pro tip” na ich temat: celuj w gospodarstwa agroturystyczne lub mieszkania w modelu AirBNB. W hotelu zwykle zabraknie dostępu do kuchni (czyli do świeżo ugotowanego ryżu czy makaronu na śniadanie), nie wpuszczą Cię z rowerem do pokoju i nie pozwolą wykąpać po wyścigu („bo doba do dziesiątej, psze pana”).
Ja mam już klika sprawdzonych miejscówek. Poszukaj swoich.

ERRATA
Okazało się, że publikacja wpisu na temat imprez z cyklu Supermaratonów zbiegła się w czasie z gównoburzą, sukcesywnie podlewaną świeżutkim łajnem przez organizatorów poszczególnych wyścigów.

Nie było mi dane poznać żadnego z panów osobiście a ich personalia średnio mnie interesują. Interesuje mnie (frekwencja na imprezach wskazuje, iż nie tylko mnie) określony format rozgrywania amatorskiej imprezy sportowej. W dalszym ciągu planuję zatem starty w tej formule, jakkolwiek się ona będzie nazywała i gdziekolwiek odbywała. Najbezpieczniej jest więc stwierdzić, iż zobaczymy się na kresce startowej wyścigów podobnych do Supermaratonów AD2016-2017.

Doczytałem również, iż nowy regulamin tego cyklu miałby m.in. wprowadzać dowolność w losowaniu/ustawianiu grup startowych oraz dopuszczać używanie lemondek.
Serio? Ktoś chyba nie wytrzeźwiał po Sylwestrze.

PS Spodobało się? Udostępnij, skomentuj lub „polub” fanpage na FB. Dziękuję.

14 myśli na temat “2018

  1. „Karbon się jeszcze nie zrósł.”
    Odpowiem anegdotką.
    Jest sobie taki karbonowy pionier – Eric Goetz. I legenda głosi, że kiedyś (lata 90-te) dali mu złamany na pół kadłub jachtu klasy AC (takie tam 80 stopowe „maleństwo”). Spytali czy zbuduje identyczny w krótkim czasie. On na to, że może „skleić”. Śmiechom nie było końca…
    Jak przyszło do odbioru to nikt nie mógł zauważyć miejsca łączenia. Ostatecznie uznano, że Goetz zbudował kadłub od nowa i ściemnia, że to ta sama jednostka. Goetz nie dementował – kasa się zgadzała. 😉

    Karbon zrasta się dziś stosunkowo łatwo, jeśli zaakceptujemy te dodatkowe kilkadziesiąt gramów. 😉

  2. Serio przy dystansie ponad 200 km parę gramów ma różnicę? Pytam, bo ja zwykle nie jeżdżę takich krótkich dystansów.

    Co do startów tłumnych – pełna zgoda.

  3. Proszę o poradę eksperta. Czy jak będę jeździł 200km w tempie 40km/h to mogę już się nazwać koniem lub przekoniem?

  4. Witam, Jak zwykle fajny tekst ale idac za przyslowiem „z jakim przestajesz, takim sie stajesz”, dziwi mnie u Ciebie brak wypadow w MTB. Szczegolnie ze „trenerka” z cennymi wskazowkami na „wyciagniecie reki”, no moze takie wyciagniecie reki z kieszeni z telefonem bo generalnie w rozjazdach przez wieksza czesc roku. Do tego jeszcze dochodzi miejsce zamieszkania przy pieknych trasach MTB kolo Jeleniej Gory a Ty dralujesz w kraj na plaskie.
    Ciekawy punkt widzenia na supermaratony. Ja osobiscie nie lubie sie katowac polowe dnia. Wole w bordowym przez 90 minut i mam spokoj na pare tygodni 🙂 No ale, kazdy lubi swoje.

    1. Hołduję zasadzie „trenuj w górach, ścigaj się po płaskim”. 😉

      Kiedyś jeździłem więcej MTB. Na jakichś naleśnikach u Cześka szło mi nawet przyzwoicie. Sęk w tym, że szosa daje mi więcej frajdy.

  5. Cześć,

    Ja zupełnie jak Ty! Tylko wspak:
    1. Trenuje na płaskim, by ścigać się w górach. Ciężko by to było poskładać odwrotnie, choć za pracą w JG zdarzało mi się rozglądać.^^
    2. Startuję tylko MTB i to te ładne, bo bezmyślna jazda po starannie wytyczonych trasach górskich nie ma konkurencji. Nawet jeśli za rozglądanie płaci się glebą. 😀
    3. Ponieważ na imprezy Grabka od jakichś 2 lat przyjeżdża krajowa czołówka (Czerwony Pociąg – tego trzeba doświadczyć, najlepiej na jakiejś ściance!) BM to ścigi stworzone dla mnie – łatwo wytłumaczyć się z dubla. Oczywiście dopóki ktoś nie zobaczy zdjęcia zwycięzcy: Adriana Babyface Killer Brzózki.

    Co do imprez masowych to pełna zgoda, choć ja jeżdżę na karbonowym kowadle, więc o sprzęt się nie boję. Ale do rozjazdu mega/giga cierpię, bo chamstwo jak na A4 w długi weekend.

    Rezerwacje zrobione, tam gdzie można zapłacone. Szykuje się świetny rok, mimo, że punkt zbioru odpadów plastikowych nie otworzę.

    Powodzenia!

  6. Przemek ja Cię proszę, nie dołuj mnie!
    Tempo okolice 40km/h na takim dystansie? Ty tak na serio, czy to jakiś skrót myślowy?
    Jak na płaskich 100km wykręciłem średnio 30km/h, to następnego dnia wziąłem w pracy UŻ bo czułem się jak na niezłym kacu. Muszę chyba zrewidować swoje cele i przyspieszyć rozpoczęcie tegorocznego sezonu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s