Planowanie treningów przy pomocy PMC (Performance Management Chart), cz. II

Na początek Cię uspokoję: to tylko pozornie czarna magia. Spośród wszystkich istniejących na świecie akronimów, zdecydowanie wolę tłumaczyć Ci PMC niż, na przykład, PMS. Zatem co to i po co to? (Ten PMC, nie PMS.) Rozszyfrujmy. Performance Management Chart to nic innego jak wykres z dwiema wykładniczymi średnimi ruchomymi: CTL i ATL. Przecież pisałem, że … Czytaj dalej Planowanie treningów przy pomocy PMC (Performance Management Chart), cz. II

PMC, czyli TSS jako ATL, CTL i TSB plus IF, NP oraz RR (cz. I)

No już, już... Nie krzyw się. Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Poza tym, od czego masz mnie - zaraz Ci wszystko wytłumaczę. Jak zwykle będzie nieco uproszczeń, ale powtórzę się: to nie apteka. Materiału zaś w tym temacie na tyle dużo, że podam Ci go w dwóch porcjach. Łatwiej strawić. Najistotniejszym z tytułowych … Czytaj dalej PMC, czyli TSS jako ATL, CTL i TSB plus IF, NP oraz RR (cz. I)

Rocketfuel, czyli co i jak często jeść w trakcie wysiłku

Na początek przypominajka: NIE JESTEM trenerem czy dietetykiem, NIE PISZĘ więc poradnika. Nazwijmy to sobie pamiętnikiem. Dzielę się z Tobą subiektywną opinią i wrażeniami, nie znaczy to jednak, że cokolwiek, co tu przeczytasz będzie miało uniwersalne zastosowanie. Wręcz przeciwnie, sugerowałbym, byś przeprowadził/-a własne badania metodą prób i błędów. Poniższe rozważania traktuj więc proszę jako niezobowiązujące … Czytaj dalej Rocketfuel, czyli co i jak często jeść w trakcie wysiłku

Pięć najważniejszych treningów kolarskich

To co? Dziś ostatni wpis i zamykamy kiosk, nie? Nie będę Ci już potrzebny. Poniżej przecież pełna recepta na sukces - crème de la crème kolarskiego autowpierdolu, czyli pięć treningów na każdą okazję. Ale że pięć ma niby wystarczyć na cały sezon? Życie całe? No a jak! W pracy tłuczemy non stop to samo to … Czytaj dalej Pięć najważniejszych treningów kolarskich

21 dni

No, dobrze byłoby zacząć coś kręcić. Ciebie mam na myśli. Ja w tym roku zima w ciepłym, więc nieco wcześniej zacząłem. Zebrało się kilka myśli, więc się na szybko z Tobą nimi podzielę. Wiedzże, co Cię czeka. Dlaczego ruszać akurat teraz, nie miesiąc później, na przykład? To prosta arytmetyka. Na czerwono w kalendarzu zaznaczyłeś/-aś pewnie … Czytaj dalej 21 dni

Pryszcze Ronaldo

Drogi Maćku, piszę do Ciebie z oddali, gdyż zwykle im większy dystans, tym lepszy ogląd na sprawy przeróżne. Zarówno błahe jak i ważkie. Do tej drugiej kategorii zaliczam, między innymi, dobrostan dyscypliny sportowej, na którą obaj jesteśmy tak bardzo zajawieni. Niezmiernie mnie przeto cieszą Twe próby ożywienia atmosfery na przeróżnych kolarskich wydarzeniach. Impreza na torze … Czytaj dalej Pryszcze Ronaldo

„Na potęgę Posępnego Czerepu!”

Akronim mocy. Trzy litery, wokół których kręci się życie kolarza amatora. Nie, łosiu, nie EPO. Mam na myśli FTP. Co to? Do czego to? Z czym to się je? Poniżej moje luźne przemyślenia, podane w formie pytań i odpowiedzi. Czym jest FTP? Rozwinięcie tego skrótu to anglojęzyczne: Functional Threshold Power, czyli „funkcjonalna moc progowa” - … Czytaj dalej „Na potęgę Posępnego Czerepu!”

Zimowe roztrenowanie

Idzie zima. Jon Snow wskoczył zatem ciotce Daenerys do wyra a Ty zastanawiasz się, który model trenażera najbardziej wkurwi tę sąsiadkę spod szóstki. Twój trener zaś (ten, któremu płacisz czy też ten wewnętrzny) rozpisał Ci plan na zrobienie objętości. W grudniu. Katujesz się więc rolką czy trenażerem, bo przecież lato wygrasz formą zrobioną zimą. A … Czytaj dalej Zimowe roztrenowanie

Wattage bazooka

W trakcie niedawnej przejachy Siwy zapytał, ile watów na kilogram kręci na progu przyzwoity amator. Odpowiedziałem, że nie mam pojęcia, ale znajdę przyzwoitego amatora i zapytam. Żaden się jednak przyznać nie chciał, stąd pomysł moje poniższe estymacje i przypuszczenia. Na początek uwaga: jeśli nie jarają Cię cyferki - nie czytaj dalej. Dzisiejszy krótki wpis tylko … Czytaj dalej Wattage bazooka

Wielkie żarcie

Jedna z największych zalet jazdy na rowerze? Mogę dzięki temu więcej jeść. A ścigania? Mogę dzięki temu pałaszować wszystko, co w zasięgu wzroku, bez wyrzutów sumienia. No, przynajmniej przez dwa dni. Dziś o tym, co jem przed wyścigiem. Kolejne wpisy w tej kategorii traktować zaś będą o sposobach utrzymania pożądanych poziomów energii w trakcie gonki … Czytaj dalej Wielkie żarcie